Aktualności

Karol Podliński – w rok ze spadkowicza z drugiej ligi do ekstraklasy

Rozgrywki12.05.2021 

24-letni napastnik ma za sobą niesamowity rok. W lipcu przeżył gorycz spadku z Legionovią do trzeciej ligi, w sierpniu podpisał kontrakt z pierwszoligowym Radomiakiem, a świetna gra jesienią zaowocowała w lutym 2021 roku transferem do ekstraklasowego Zagłębia Lubin. – A był moment w mojej karierze, że zastanawiałem się, czy nie rzucić piłki i pójść do wojska. Dobrze, że jednak nie zrezygnowałem – przyznaje Karol Podliński.

Zaledwie dwa lata temu, na początku stycznia przeszedłeś z drugoligowego Znicza Pruszków do Legionovii, która grała na czwartym poziomie rozgrywek. Nie miałeś obaw, że kariera nie idzie we właściwym kierunku?

Szukałem swojego miejsca. Nie wiedziałem, czy pomysł przejścia do trzeciej ligi wypali. Miałem pomóc w awansie do drugiej ligi, w której Legionovia chciała się spokojnie utrzymać. Pierwszą część planu zrealizowaliśmy, z drugą poszło gorzej, bo znów spadliśmy do trzeciej ligi. Rzeczywiście krążyły mi po głowie myśli, czy nie zacząć układać sobie życia na nowo, już bez piłki. Brat jest w wojsku i rozważałem taką opcję. Na szczęście nie zrezygnowałem z futbolu, tylko jak zawsze wychodziłem na trening i dawałem z siebie sto procent.

Był moment, kiedy uwierzyłeś, że wracasz na właściwe tory?

Pierwszą taką chwilą było właśnie wywalczenie awansu do drugiej ligi. Czuliśmy wielką radość z tego jak gramy. W drugiej lidze szło nam dużo gorzej, miałem momenty zwątpienia. Aż nadszedł mecz z Widzewem w Łodzi. Byliśmy skazywani na porażkę. Przegrywaliśmy nawet 0:1, ale wszedłem na boisko i w końcówce zdobyłem dwa gole. Te bramki bardzo mocno mnie napędziły, dały kopa i dodały wiary w siebie.

Legionovia spadła, ale ty w ciągu jednego sezonu zaliczyłeś dwa sportowe awanse. Najpierw przeszedłeś do pierwszoligowego Radomiaka, a po zaledwie jednej rundzie do Zagłębia Lubin. Nie tak dawno grałeś na boiskach trzeciej ligi, a teraz w ekstraklasie.

Różnica rzeczywiście jest ogromna. Pamiętam na przykład mecz z Huraganem w Morągu, gdzie boisko pozostawiało naprawdę wiele do życzenia. Warunki i otoczka w ekstraklasie są zupełnie inne. Nie trzeba się specjalnie motywować, by chcieć w niej grać. Ten sezon, te ostatnie dwanaście miesięcy są dla mnie niesamowitym przeżyciem. Tyle dobrych rzeczy się wydarzyło, że jestem tym bardzo zaskoczony. Nawet nie pomyślałem, że tak może się potoczyć. Zanim trafiłem do Radomiaka, byłem nawet na testach w Zagłębiu. Kilka dni późnej trener Dariusz Banasik skontaktował się z moim menedżerem. Ja też byłem zainteresowany grą w Radomiaku i szybko doszliśmy do porozumienia. To pół roku dało mi bardzo dużo. Na inaugurację sezonu graliśmy z Widzewem i znów okazało się, że ma szczęście do tego klubu. Też przegrywaliśmy 0:1 do przerwy, a po zmianie stron wyrównał Karol Angielski, ja dałem drużynie prowadzenie, a skończyło się 4:1. Cały czas dostawałem szanse i chyba je wykorzystywałem. Strzelałem gole, miałem asysty, faulowano mnie w polu karnym. Nawet jak wchodziłem z ławki rezerwowych, to dawałem pozytywne sygnały.



Wiedziałeś, że Zagłębie wciąż się tobą interesuje?

Nie przypuszczałem, że już zimą trafię do tego klubu. Jak zadzwonił telefon, to nie musiałem się zastanawiać nad taką ofertą. Od razu wiedziałem, że chcę iść do zespołu z ekstraklasy. To był znów dla mnie bardzo pozytywny moment i potwierdzenie, że się rozwijam. Czułem, że piłkarsko i fizycznie idę w górę.

W Zagłębiu, jeszcze szybciej niż w Radomiaku, stałeś się piłkarzem podstawowego składu. Byłeś zaskoczony?

Pozyskano mnie w ostatnim dniu okienka transferowego i usłyszałem, że będę bardzo potrzebny drużynie. Rzeczywiście, moja obecność w podstawowym składzie mogła zaskoczyć.

W ekstraklasie dłużej czekałeś na pierwszą bramkę. To ci ciążyło?

Najpierw cieszyłem się, że jestem podstawowym zawodnikiem w zespole ekstraklasy. Jestem jednak napastnikiem, którego rozlicza się ze strzelonych goli. Nie załamywałem się, a najgorzej byłoby właśnie, gdybym nie poradził sobie mentalnie. Czekałem na okazję i wiedziałem, że w końcu się nadarzy i tak się stało. W ósmym występie w Zagłębiu strzeliłem pierwszego gola, a kolejnego w ostatniej kolejce.



Skoro ten rok jest tak dobry dla ciebie, to może masz kolejne cele?

Chcę skupić się na występach w Zagłębiu i mocno przepracować rok w jednym zespole. To powinno sprawić, że znów się rozwinę. Może po kolejnym sezonie będę mógł wyznaczać sobie nowe cele. Wszystko zależy ode mnie i mojej pracy na treningach.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności