Aktualności

[PKO Ekstraklasa] Ligowe przełamanie Tomasza Makowskiego. Na gola czekał 4608 minut

Rozgrywki12.04.2021 
Mecz ze Śląskiem Wrocław to spotkanie-symbol dla Tomasza Makowskiego. Pomocnik Lechii strzelił w nim swojego pierwszego gola na poziomie ekstraklasy, w dodatku przeciwko drużynie prowadzonej przez trenera, z którym długo pracował w reprezentacji Polski do lat 20.

Jacka Magierę, prowadzącego dziś Śląska, Makowski bardzo dobrze pamięta z czasów, gdy jeździł na zgrupowania drużyny narodowej. Magiera od marca 2018 roku do czerwca 2020 roku pełnił obowiązki selekcjonera U-20, a pomocnik pierwsze powołanie dostał na drugie zgrupowanie kadry Magiery, kiedy biało-czerwoni przygotowywali się do spotkań Elite League z Czechami i Holandią. Makowski przeciwko Czechom (3:0) zagrał minutę, z Holendrami wyszedł w podstawowym składzie, grając do samego końca. Trener i zawodnik spędzili całą kadencję szkoleniowca w reprezentacji U-20, przeszli w niej wiele, wliczając w to młodzieżowe mistrzostwa świata.



Kadra go zbudowała

Na samych mistrzostwach 21-latek z Lechii znalazł się w wyjściowym ustawieniu Polaków z Kolumbią, Senegalem, Włochami, z Tahiti pełnił rolę rezerwowego. To wszystko było już po debiutanckim trafieniu w U-20. W towarzyskim spotkaniu z Japonią w marcu 2019 roku zdobył bramkę, uderzając z dystansu. Na tym, jeśli chodzi o bramki, w drużynie Jacka Magiery nie poprzestał. W trzech meczach z rzędu w ramach rozgrywek Elite League strzelił gola. W październiku i listopadzie 2019 pokonał kolejno bramkarzy Niemiec, Holandii oraz Szwajcarii. Z Niemcami otworzył wynik, przymierzając zza pola karnego. Z Holandią trafił w nie mniej efektowny sposób, tym razem posyłając mocne uderzenie po podaniu z rzutu rożnego Marcina Grabowskiego. Szwajcarom wbił bramkę po szybkiej wymianie piłki między Polakami. Co więcej, w starciu z niemieckim zespołem poprowadził Polaków do wygranej 4:3, będą ich kapitanem. Z opaską biegał także w pojedynku z „Oranje” i przeciwko Helwetom. Poza tym, kapitanem był w towarzyskim spotkaniu z Norwegią w listopadzie 2019 roku.



– Można powiedzieć, że opaska kapitańska to taki mój talizman. Może dzięki niej strzelam gole? W trzecim spotkaniu z rzędu jestem kapitanem i w każdych z tych pojedynków zdobyłem bramkę – mówił Makowski w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Całą przygodę z kadrą do lat 20 gracz biało-zielonych z pewnością zaliczy po stronie dużych plusów. – Spotkania w drużynie narodowej bardzo dużo mi dają, a już jak wracam z bramką, to w ogóle wielka satysfakcja – tłumaczył. Przed wyjazdami na kadrę dostawał sporo szans w lidze. Po przyjeździe z niej dalej nabijał licznik w gier w klubie. To był wyjątkowo udany czas dla niego. Zbierał doświadczenie na poziomie ekstraklasy, ogrywał się, miał mocną pozycję w reprezentacji.



Cichy kapitan

Mocna pozycja w zespole narodowym nie wzięła się znikąd. Cechy przywódcze Makowski wykazywał na długo przed tym, gdy Magiera powierzył mu opaskę kapitana. Gdy sześć lat temu przyszedł do Lechii z UKS-u SMS Łódź trenerzy w Gdańsku szybko dostrzegli w Makowskim zdolności pozytywnego oddziaływania na grupę.

– Wchodząc do rezerw, pokazywał wartości, obok których nie dało się przejść obojętnie. Na boisku działał błyskawicznie. Jego domeną było to, że z trudnych sytuacji potrafił wyjść dokładnym podaniem. Gdzieś tam piłka spadała, a on od razu do niej dobiegał. Nigdy nie miał złej formy. Organizowaliśmy treningi strzeleckie, na których Tomek dał się poznać z bardzo dobrej strony. Idealnie ustawiał nogę, potrafił precyzyjnie uderzyć. Dysponował bardzo soczystym, konkretnym strzałem. Bił precyzyjne piłki. Noga, oko – wszystko dobrze skoordynowane – powiedział Adam Fedoruk, niegdyś trener-koordynator grup młodzieżowych w Lechii. Cechy, o których wspomniał Fedoruk mocno rzucały się w oczy właśnie w reprezentacji Jacka Magiery. Potwierdzały to strzelane przez niego gole i wpływ, jaki miał na grę zespołu narodowego.



Mimo że grając w biało-czerwonej koszulce pokazywał swoje najlepsze oblicze, to brakowało mu takiego stempla jakości w ekstraklasie. Owszem, trener Piotr Stokowiec często komplementował zawodnika, jak swego czasu dla Łączy Nas Piłka („Nie boi się ciężkiej pracy, jest na nią ukierunkowany. Nic go nie rozprasza. Jest uczciwy wobec siebie. Powiedziałbym, że to zawodnik nie z tego pokolenia. Żaden tam „mister gadżet”, który szpanuje. Tomek jest stuprocentowym facetem, który wie czego chce. Robi wszystko to, co mu się powie, tylko cztery razy mocniej”), to chyba nawet samemu Makowskiego mocno doskwierał fakt, że pozostawał bez gola w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Okres gry Makowskiego w U-20 to przełom jego początków obecności na poziomie ekstraklasy z drugim pełnym sezonem występów w niej. W dwóch pierwszych sezonach, mając na koncie 50 gier w „ESA”, zaliczył jedną asystę. Mógł więc niecierpliwić się, kiedy przyjdzie przełamanie pod bramką.

Nie był bierny

Dla Stokowca to problemem nie było, często bowiem korzystał z innych zalet swojego pomocnika. – Nie dziwię się, że jest jednym z nielicznych, którym udaje się przebić. Trafił na odpowiedniego trenera. Piotr Stokowiec idealnie „odpiął Tomka Makowskiego” – zaznaczył Fedoruk.



W obecnym sezonie Makowski nie zawsze mógł liczyć na plac. Do 23. kolejki pojawił się na murawie 16 razy, z czego 10 razy w podstawowym składzie. W pierwszej fazie rozgrywek grał najwięcej. Później ustępował pola sprowadzonemu zimą z GKS-u Tychy Janowi Biegańskiemu, który świetnie wprowadził się do zespołu. Biegański stał się pierwszym młodzieżowcem gdańszczan. Makowski albo nie załapywał się do kadry, albo wchodził z ławki. I miał coraz mniej sposobności na strzelenie w końcu pierwszego gola w ekstraklasie.

Sytuacja zmieniła się przeciwko Zagłębiu Lubin. W środku pola Stokowiec znalazł miejsce dla obu młodzieżowców. Ze Śląskiem zdecydował się na podobny manewr. I we Wrocławiu Makowski przełamał swoją niekorzystną serię. Do tej pory był drugim najdłużej czekającym na bramkę zawodnikiem z ekstraklasy. W sobotę licznik zatrzymał się na 4608 minutach i 64 meczach. Stokowiec zaznaczył: – Wróciliśmy do gry po bramce Tomka. Wtedy odzyskaliśmy równowagę i zaczęliśmy grać odważniej.



Nie jest tak, że w meczach Lechii Makowski nie gra odważnie. W tym sezonie oddał 18 strzałów. Trzy próby były celne. Odkąd jest zawodnikiem klubu z Gdańsku, uderzał 47 razy (8 uderzeń w światło bramki) w meczach ekstraklasy. Nie wszystko zatem można sprowadzić do braku okazji, a szczęścia i lepszego wykończenia. Takiego jak ze Śląskiem. Makowski obecnie także łączy występy w ekstraklasie z grą w kadrze. We wrześniu i październiku 2020 wystąpił w spotkaniach eliminacji EURO U-21.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności