Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Marcel Zylla – chłopak z boiskową wyobraźnią

Rozgrywki09.04.2021 
Marcel Zylla w przeciwieństwie do innych młodzieżowców PKO Ekstraklasy, piłkę poznawał najpierw od strony jednego z najlepszych klubów świata, by dopiero po czasie przenieść się na polskie boiska. Tutaj w mniejszym lub większym stopniu daje o sobie znać. A zdaniem ludzi wokół to, co najlepsze z jego udziałem dopiero nadejdzie. – Wierzymy, że będzie jednym z liderów ofensywy Śląska – mówi dyrektor sportowy wrocławian Dariusz Sztylka.

To Śląsk w tym sezonie zdecydował się pozyskać Zyllę z Bayernu II Monachium, otwierając przed zawodnikiem nowe perspektywy. Szkolony i urodzony w Niemczech Marcel styczność z polską piłką miał wcześniej w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Swoją reprezentacyjną przygodę zaczynał w niemieckiej młodzieżówce, w polskiej kadrze pojawił się we wrześniu 2017 roku, korzystając z powołania od trenera Dariusza Dźwigały, pracującego wtedy z reprezentacją U-19.



Typowa „dziesiątka”

Sporo meczów rozegrał następnie w drużynie narodowej U-20 trenera Jacka Magiery. Magiera obserwował postępy, jakie w Monachium robi Zylla, widział w nim kandydata do reprezentowania Polski na mistrzostwach świata 2019. Dopilnował, aby piłkarz przyjechał na zgrupowanie w listopadzie 2018 roku. – Myślałem o powołaniu Marcela na mecze z Włochami (6 września) i ze Szwajcarią (10 września), ale po rozmowach z jego rodzicami, uznaliśmy że to nie jest najwłaściwszy moment. Po zgrupowaniu jadę jednak do Monachium, poznam się bliżej z zawodnikiem i jego najbliższym otoczeniem. Nie możemy sobie pozwolić, by Polska straciła kolejnego wartościowego piłkarza – mówił Magiera.

Ostatecznie grający w tamtym czasie w drugim zespole Bayernu pomocnik znalazł się w kadrze na MŚ. W polskiej drużynie miał mocną pozycję. Wystąpił we wszystkich czterech meczach Polaków na turnieju, z Tahiti strzelił gola i miał asystę. Swoim umiejętnościami mógł dalej wykazywać się w trakcie spotkań Elite League rozgrywanych później w roku młodzieżowego mundialu. W meczu z Niemcami, kiedy to operował za plecami Dawida Kurminowskiego, zdobył jedną z bramek dla biało-czerwonych. U Magiery Zylla był ofensywnym pomocnikiem, bo taki jest piłkarski profil Marcela.



– Typowa „dziesiątka”, bardzo dobrze poruszająca się między strefami. Dużo zyskuje dzięki boiskowej inteligencji. Dzięki temu dochodzi do sytuacji. To jego największy atut. Piłka nie przeszkadza mu przy nodze. Do tego sprytne poruszanie się. Na plus także duża wyobraźnia, jeśli chodzi o ostatnie podanie. Wyraża się ona dużą niekonwencjonalnością rozwiązań akcji. Widać, że w Bayernie zwracano mu na to uwagę – ocenia dla Łączy Nas Piłka Dźwigała.

Uwolni potencjał, jeśli...

Obecność Zylli w kadrze Dźwigały to efekt pracy w Niemczech zespołu Tomasza Rybickiego, koordynatora skautingu PZPN na ten kraj. – Dostałem o nim informację i zaczęliśmy mu się przyglądać. Był młodszy niż rocznik, który prowadziłem, w którym to roczniku grali m.in. Kuba Moder, czy Tymek Puchacz. Marcela powołaliśmy na dwumecz z Anglią – wtedy było to nieszczęsne 1:7 z Anglią. Około 15. minuty, gdy przegrywaliśmy 0:3, część chłopaków wysłaliśmy na rozgrzewkę. W tej grupie był Zylla. Po chwili rozgrzewki przyszedł i zgłosił kontuzję. Naciągnął mięsień i nie był w stanie wejść. Stwierdził, że się nie nadaje do gry. Ale już kilka dni później w Polsce z Kazachstanem, po dokładnych badaniach, które nic nie wykazały, dostał możliwość pokazania się w pierwszym składzie na swojej nominalnej pozycji – przypomina były selekcjoner Polski do lat 19.



Dźwigała ceniący sobie piłkarzy o wysokich umiejętnościach technicznych, dostrzegł w Zylli te cechy. Nie pracowali co prawda razem zbyt długo, lecz zdołał wychwycić największe zalety zawodnika szkolonego przez Bayern. – Europejskie i światowe trendy w futbolu pokazują, że szuka się zawodników umiejących grać, potrafiących przyjąć, podać, dośrodkować. Zawsze zwracam uwagę na walory czysto piłkarskie u danego zawodnika, dlatego zdecydowałem się powołać Zyllę. Jeśli wokół siebie będzie miał piłkarzy podobnych sobie i trenera, który preferuje grę po ziemi, to jego potencjał jeszcze mocniej będzie dawał o sobie znać – stwierdza trener.

Duet z kadry

W Bayernie natomiast nie raz, nie dwa pokazał pełnię drzemiących w nim możliwości. W 2017 roku, kiedy bardzo dobrze spisywał się w młodzieżowym zespole Bayernu swoją grą zwrócił uwagę samego trenera Carlo Ancelottiego. Zapytany o największe talenty klubu, Włoch wskazał Francka Evinę oraz Marcela Zyllę. Zylla jakiś czas potem rozpoczął treningi z pierwszą drużyną. Pojechał z seniorami na przedsezonowe tournée po Stanach Zjednoczonych. Wystąpił w sparingu z PSG, Juventusem Turyn, Manchesterem City.

A od września poznaje PKO Ekstraklasę jako gracz Śląska. – Sposobem, w jaki porusza się na boisku, jakie decyzje podejmuje, jakie stwarza opcję kolegom poprzez różne ścieżki ruchu, wzbogaca naszą grę ofensywną. Tacy zawodnicy potrafią zrobić różnicę. To zawodnik z bardzo dobrym rozumieniem gry. Świetnie nadaje się do gry kombinacyjnej, często znajduje się w sytuacjach strzeleckich. Oceniliśmy, że drzemią w nim spore możliwości. Jest w stanie wejść na wyższy pułap. Nie tylko w Polsce, ile wzbić się na poziom europejski, bo ma ku temu wszelkie predyspozycje. Musi tylko ciężko pracować – mówi Łączy Nas Piłka Dariusz Sztylka.



Pod pewnymi względami dobrze dla Zylli stało się, że trenerem wrocławian został Jacek Magiera. Ich znajomość w reprezentacji może pomóc zawodnikowi bardziej rozwinąć się w klubie. – Wierzę, że pod okiem trenera Magiery nie tylko zrobi krok do przodu, ile stanie się zawodnikiem, na którym opierać się będzie gra ofensywna Śląska – dodaje dyrektor sportowy.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności