Aktualności

[MŁODZIEŻ EKSTRAKLASY] Dawid Kocyła i szybkie kolejne kroki

Rozgrywki06.05.2021 
W przypadku Dawida Kocyły powinna obowiązywać jednostka czasu pół roku. W marcu 2019 roku rywalizował w Centralnej Lidze Juniorów, w lipcu zadebiutował w Fortuna 1. Lidze, chwilę później zdobył pierwszą bramkę w seniorach, a we wrześniu rozgrywał mecze w reprezentacji Polski do lat 19. Także w sześć miesięcy tego sezonu, kiedy występuje w PKO Ekstraklasie, zrobił duży postęp.

Cała kariera 18-letniego wychowanka GKS-u Bełchatów postępuje w przyśpieszonym tempie. Przecież jeszcze dwa lata temu toczył boje w rozgrywkach juniorskich, by nagle awansować w hierarchii klubowej, dostając się do pierwszej drużyny, w której w drugim swoim występie na szczeblu centralnym strzelił debiutanckiego gola tam. Nie zdążył dograć sezonu do końca i już był w ekstraklasowej Wiśle Płock, a tu gol w czwartym występie i dublet pod koniec rozgrywek. W obecnym sezonie jest głównie zawodnikiem podstawowego składu. Kilka miesięcy temu był bohaterem meczu z Zagłębiem Lubin (bramka i wywalczony rzut karny), gra regularnie i zaczynają pojawiają się informacje, że trafi do większego klubu. Ale on przecież do takich szybkich zmian w krótkim czasie jest przecież przyzwyczajony.



Odejście na krótkim dystansie

Pięcioletni Dawid Kocyła nie przechodził żadnych testów przed rozpoczęciem treningów w GKS-ie Bełchatów. Osiągnął minimalny wiek, w którym można było rozpocząć treningi i zaczął od zajęć z trenerem Czesławem Peszką. Potem prowadzili go w Bełchatowie Witold Sowala, Adam Konstańczuk, Przemysław Przybylski i Marcin Węglewski. Z tym ostatnim pracował w Centralnej Lidze Juniorów. U trenera Przemysława Przybylskiego z kolei mocno poszedł w górę pod względem piłkarskim. – Całe życie byłem skrzydłowym, trener Przybylski wypatrzył we mnie napastnika. I zaczęło mi się układać na pozycji numer dziewięć – przyznaje Kocyła.

– Zauważyłem, że chłopak jest bardzo niebezpieczny w okolicach pola karnego. Nie bał się wziąć obrońcy na plecy, miał tak zwane odejście na krótkim dystansie. Wychwyciłem ponadto, że potrafi w pełnym biegu uderzyć dokładnie tam, gdzie chce. Stwierdziłem, że mając takie możliwości nie pokazuje na skrzydle pełni możliwości – zaznacza Przybylski.



Swoimi spostrzeżeniami trener Przybylski podzielił się ówczesnym trenerem pierwszego zespołu GKS-u Arturem Derbinem jeszcze w drugoligowych czasach bełchatowian. Derbin posłuchał rad kolegi, w najbliższym sparingu wystawił Dawida w ataku, a ten strzelił gola. W trakcie sezonu 2018/19 Kocyła został włączony do pierwszego zespołu. Przepracował z „jedynką” zimowy okres przygotowawczy. Z tygodnia na tydzień stawał się pełnoprawnym seniorem. Na początku marca 2019 roku znalazł się w kadrze meczowej na spotkanie z Ruchem Chorzów. Debiutu się wtedy jeszcze nie doczekał. Kilkanaście dni później w wyjazdowym spotkaniu z Arką Gdynia w CLJ złamał staw skokowy.

Technika mu nieobca

Musiał czekać kilka miesięcy na kolejną szansę od Artura Derbina. Ta pojawiła się zaraz po awansie do Fortuna 1. Ligi. W 1. kolejce rozgrywek 2019/20 ze Stomilem Olsztyn Kocyła wszedł z ławki. W swoim kolejnym występie, przeciwko Radomiakowi Radom zdobył pierwszą bramkę na drugim poziomie rozgrywkowym. – Swoją obecność zaznaczał bezkompromisową grą w pojedynkach jeden na jeden. Nie bał się tego robić, aczkolwiek wtedy był w takim momencie, że mocno przeżywał niepowodzenia tych pojedynków. Budowaliśmy go mentalnie. Mówiliśmy, aby się nie zrażał, bo takiej brawurowej gry oczekuje się od zawodników ofensywnych. Miał spory udział przy naszych golach w pierwszej lidze – albo strzelał, albo wywalczył karnego, albo zaliczył asystę drugiego stopnia, często „maczał palce” przy bramce – mówi Derbin.

Jesienią 2019 strzelił trzy gole, odznaczył się także asystą do Bartosza Biela – z grającego niedawno w juniorskich rozgrywkach zawodnika stał się pełnowartościowym pierwszoligowcem. Zaczął coraz więcej znaczyć wśród młodych, polskich piłkarzy swojego rocznika, stąd zwrócił na niego uwagę selekcjoner kadry U-19 Bartłomiej Zalewski. Kocyła w sesji jesiennej wystąpił w trzech meczach towarzyskich. Już w U-19 Jacka Magiery zdobył natomiast debiutancką bramkę w reprezentacji w starciu z Danią.

– Jako 17-latek grał regularnie na poziomie pierwszej ligi, w których to rozgrywkach w miarę regularnie trafiał. Był bardzo dynamicznym zawodnikiem, a przy tym doskonale radził sobie na boisku pod względem technicznym – dysponował dobrym dryblingiem na dużej szybkości. W pierwszym meczu z Armenią dał bardzo dobrą zmianę. W tamtym czasie rozpoczynaliśmy grę systemem 1-3-5-2, w tej konfiguracji Dawid był drugim napastnikiem, bardzo często występował u boku Bartosza Białka. Doskonale się uzupełniali – podkreśla Zalewski.

Zapytania z Włoch

Kocyła o kadrze nawet nie myślał. – Pewnego dnia jeden z kolegów zapytał kiedy jest zgrupowanie reprezentacji, bo na pewno na nią pojadę. Uznałem sobie, że ze mnie żartuje. Nagle okazało się, że dostałem powołanie, mało tego, jeszcze zagrałem w meczu kadry – wspomina młody zawodnik, który ma na koncie dwie gry w reprezentacji U-21 Macieja Stolarczyka przeciwko Arabii Saudyjskiej i Austrii.



Był więc debiut, debiutanckie trafienie w Fortuna 1. Lidze, występy z orzełkiem na piersi i na horyzoncie pojawiła się ekstraklasa. Między rundami sezonu 2019/20 Kocyła przeszedł do Wisły Płock. I tak jak w poprzedniej rundzie w GKS-ie, trzy razy zdołał wpisać się na listę strzelców. W międzyczasie, zanim zmienił ligi, dostał nawet oferty z zagranicznych klubów, tyle że były to propozycje występów w juniorskich zespołach. – Genoa, Bologna oraz Cagliari. Uznałem, że nie ma sensu wracać na poziom juniorski. Zdecydowałem się na Wisłę i myślę, że nie było dramatu. Już w pierwszym meczu nowej rundy zadebiutowałem w nowych barwach – zaznacza piłkarz.

W poprzednim sezonie nie mógł czuć się pewniakiem w Wiśle do gry. Balansował między pierwszym składem, a ławką rezerwowych. Teraz wyrobił sobie jednak na tyle taką pozycję, że gra coraz więcej, sam zaś czuje się lepiej i pewniej w ekstraklasowej rywalizacji. – Nie dziwi mnie, że Dawid tak sobie radzi w ekstraklasie. Z drugiej strony, jestem zaskoczony, że tak młody chłopak udźwignął presję. W wieku 18 lat szuka ryzyka na boisku. Nie sądziłem, że aż tak łatwo mu to przyjdzie – stwierdza Przybylski.



Jak widać, Kocyle szybko przychodzi pokonywanie kolejnych przeszkód. To nie jest zasada krok po kroku, lecz wspinanie się po następnych szczeblach seniorskiego doświadczenia w tempie przyśpieszonym. – Dla niego to dobre, ma swój moment, dobry czas, niech to wykorzysta. Czasami lepiej być rzuconym na głęboką wodę i sobie radzić. Dawid daje sobie radę. Tylko życzyć mu zdrowia. Mma spore umiejętności do wykorzystania, jego potencjał może jeszcze bardziej wybuchnąć – kończy Derbin.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności